



Stół, przy którym siada się na długo. Blat z litego dębu, ułożony z szerokich desek zachowujących naturalny rysunek słojów i sęki, spięty na obu końcach stalowymi trawersami. To one dały mu nazwę i to one trzymają całość w ryzach — poprzeczne pasy stali biegną w poprzek blatu, stabilizując drewno i domykając kompozycję czystą, ciemną linią.
Nogi w kształcie litery U spawaliśmy z grubego profilu, szlifując łączenia do gładkiej powierzchni i malując proszkowo na czarny mat. Nic tu nie chwieje się ani nie skrzypi. Blat wykończyliśmy olejowoskiem, który zostawia drewno w dotyku drewnem — matowe, ciepłe, odporne na rozlaną kawę i wino. Na krawędzi ramy wtapiamy stalową tabliczkę WeldingZone: podpis warsztatu, w którym stół powstał.
Jedno zbiorcze podsumowanie za wybrany miesiąc — odwiedziny, zapytania, wyceny i opinie razem, do przejrzenia na szybko albo przesłania dalej (np. do księgowego).